Noworoczne postanowienia [kupka wstydu]

Nowy rok nadchodzi a wraz z nim kupa list “top 10″, podsumowań roku, no i postanowień na nadchodzący. Czytając to wszystko 2011 wydaje (wydawał?) się cholernie długi, tak to wszystko szybko leci. Tsunami, wielki włam na PSN, pamiętna zapowiedź ceny Vity, obniżka tej od 3DSa w rezultacie i ostatnie doniesienia na temat fatalnej sprzedaży w Japonii i nadchodzącej śmierci tego sprzętu (ekhm…). Trochę się działo, co? Nie mówiąc już w ogóle o premierze mnóstwa gier. I jak w to wszystko zagrać? Continue reading

Właśnie ukończyłem: Super Smash Bros. Brawl

Na początek mały disklejmer: 1. Przepraszam, że nic tu się nie działo tyle czasu, ale studia to czasochłonna zdzira więc nawet na granie mało było czasu. 2. Czas chyba trochę zmienić formę na bardziej blogową, co by było lżej nam pisać a wam czytać. No to jedziem, z typowo blogowym (?) wpisem.  Continue reading

Gry a sztuka: argument #1

Czy gry są sztuką? Na to nie odpowiemy. “Sztuka” nie ma swojej własnej, precyzyjnej definicji i w zasadzie wszystko jest zależne od własnej interpretacji, co dla niektórych jest jej prawdziwym pięknem, dla innych natomiast – prawdziwą zmorą. Dyskusja na temat tego, czy gry są sztuką jest ogromnym molochem, którego nikt za bardzo nie wie, z której strony ugryźć. Tymczasem gracze walczą o emancypację z zacietrzewieniem równym tęczowych bojowników środowisk LGBT. Continue reading

[Nippon Agepoyo!!] FRAPBOIS – czyli moda i muzyka.

Tokio nie jest stolicą gier. No, jeśli patrzeć tylko w tej dziedzinie, to gwiazda Japonii na pewno pod tym względem lśni najjaśniej. Jednak to nie z tego słynie największa metropolia świata. Dzielnice takie jak Shibuya, Aoyama czy Harajuku sławne są w świecie ze swojego własnego stylu i młodych fashionistów wręcz uwielbianych przez fotografów mody ulicznej. Tak, Tokio to przede wszystkim stolica mody. Mania oryginalnego wyglądu i wolności w wyrażaniu siebie sprzyja tylko wypluwaniu setek rozmaitych butików i firm odzieżowych które w większości zostają ekskluzywne tylko dla tego kraju (Potraficie podać chociaż 5 takich marek z KKW?). Jednym z takich projektów jest FRAPBOIS.

Continue reading

Hatsune Miku: Project Diva 2nd playtest

Technika idzie szybko do przodu – to truizm. Ale kiedy mówimy o Japonii ciężko nie użyć takiej kliszy – w jakim kraju idolem może zostać hologram śpiewający poprzez syntezator mowy? Vocaloid Yamahy świeci tryumfy zamieniając technologiczną ciekawostkę w wielką rozrywkową machinę dla tysięcy fanów. Wspomniane koncerty, rozmaite gadżety i fanowsko generowane doujiny ale także, w poważanym w tym kraju medium – gry. Continue reading

Polowanie Solo Portable. (głupi tytuł jest głupi)

Sprawniejsze oko zauważy, że PSP na Niszponii pojawia się najczęściej. Czasem obawiam się, że aż za często. Faktem jednak jest, że to właśnie ta konsolka oferuje fanom japońskich dań najciekawsze ostatnio menu. Być może stąd też biorą się głosy o rzekomym braku gier na tę konsolę? Pewnej rzeczy na “małej czarnej” jest jednak pod dostatkiem – polowań.

Continue reading

Kilka słów o: Dragon Quest III GBC

Seria Dragon Quest jest serią… nierówną. I to bardzo. O ile w Japonii jest kochana od zawsze i zapewne zawsze kochana tam będzie, tak u nas – w landach białych – bum na nią zaczął się dopiero od ósmej części osiągając szczyty przy relatywnie niedawno wydanej dziewiątce. Dragon Quest to czyste growe fantasy – smoki i dziewice, nieletni bohaterowie i dobrzy królowie, walki w turach oraz grind, grind, grind…

Continue reading

Retrocenzja – Soul Calibur II

Do serwisów branżowych przedostają się kolejne informacje o Soul Calibur V, ale czuję, że seria przestała się liczyć . Piąta część, pfft, „big deal”. Parada kiczu i campu wszelakiego, estetyki drag queen podlanego pseudopompatycznymi i naiwnymi hasłami na temat „przeznaczenia”, „losu” i ogólnie siły wyższej, dającej wymówkę wojownikom do kopania sobie nawzajem tyłków w imię sprawiedliwości, dobra, no i tego… pokoju na świecie. Continue reading

Żyjemy, ale co to za życie…

Hej, nie płacz, zaraz wrócimy, okej?

Minął ponad miesiąc od ostatniego posta więc należy się słowo wyjaśnienia: Niszponia dalej żyje, jednak obecnie mamy problemy z czasem – u mnie – jak na złość – matury (tak, wiem…), które potrwają jeszcze do 24go czerwca, a Pita jako nieco starszy kolega ma z reguły zawsze mało czasu – wiecie, starość – nie radość, więc i czasu na niszowe gierki brak  (nie bij!). Dlatego nie ma czego się obawiać.

Niestety, wiem jak niefortunnie to wygląda patrząc na to jak młody jest ten blog, ale niestety, tak się to wszystko złożyło. Sorry chłopaki. Obiecuję jednak, że z powrotem będziemy nadawać po 24tym, a kto wie, może i uda się wcześniej.

Stay tuned,

Igor

O filmowej klasie B bez filmu: Kiczowate gry z niskim budżetem.

Godzilla atakuje miasto. Mrówki niszczą Londyn. Policjantka odarta z ciuchów ratuje Tokio. Kowbojka masakruje zombie. Jaskiniowcy zabijają dinozaura. Różowe strusie pokonują kumpla Goro.

Serie takie jak Simple 2000, SuperLite lub A1Games, czyli budżetowe wydania gier, które nie grzeszyły reklamą, wykonaniem ani wysokim budżetem to prawdziwie skarbnice świetnych, nietypowych pomysłów rodem z filmów klasy B, campu i pulpu. Tarantino, Monster Movies, Tokusatsu, masa klasyków kina – wymieszano w nich wszystko, nieraz dodatkowo zrzynając z popularnych gier i mang. Continue reading